Etruska sztuka, fragment malowidła ściennego z Grobowca Lwic, Tarkwini...

.
materiały budowlane
firmy budowlane
domy
biuro
dom

 

Najlepsze oferty!


Humor!



zomo

Zomowcy pojechali na biwak i spotkali tam druzne harcerzy. Zalozyli sie z
nimi kto sprowadzi z lasu wieksze zwierze.
Harcerze na drugi dzien przyprowadzili na lancuchu niedzwiedzia. A
zomowcy - zajaczka. Harcerze w smiech. Zomowcy bez slowa chwycili palki
i dawaj lac zajaczka po grzbiecie. Po 5 minutach zajaczek wrzasnal:
- Dobra! Przyznaje sie! Jestem zubrem!


Dziesiecioletni Stas mowi do swojej pani nauczycielki:
- Pse pani, ja sie w pani zakochalem
- Przykro mi Stasiu, ale nie lubie dzieci - odpowiada pani.
A Jas na to:
- A kto lubi, bedziemy uwazali.


pokusa

Potrafie wszystkiemu sie oprzec z wyjatkiem pokusy. - Oscar Wilde


Ida dwie lodzie podwodne przez las:
- O, popatrz leci telewizor!
- Widocznie gdzies tutaj ma gniazdo.


Siedzi zebrak na ulicy i zaczepia przechodzacego faceta:
- Panie, daj pan pare zloty dla biednego.
- Niestety, nie mam ani grosza prosze pana.
- To wez sie do roboty ty lachudro!


Nadeslany przez zyczliwego czytelnika:

Gra polslowek

Gra polslowek Pradziadek przy saniach Domki w Slupsku
Wystroj do namiotow Serwus Niusia Boj w hucie
Zyta pielona Barwa na kurierze Chyzy roj
Chetka na wuja Tenis w porcie Slynna praczka
Butki jak salony Szal na kortach Cicha lipa
Kolec w stawie Deby w zupie Mala generala paczka
Stasia - praczka Balet na szelkach Cala opieka
Chala w polewie Bajka Jurka Bicie na palu
Brom w salonie Buhaj z rogiem Chory przy wuju
Chore skojki Chodzenie w plaszczach Dal mi kolega
Cyrkowe koce Ciskanie klapa Deszcz na lupie
Derma spaniela Brom Sabiny Dolek w kupie
Dasy wolne Dawka w trupie Doza dla grupy
Duch w slupie Duszeni...

Tato dlaczego pies sasiadow juz nie szczeka?
Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowalem


Pewien profesor mowi do studentow:
- Prosze zadawac pytania. Nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi.
Na to jeden ze studentow:
- Co sie stanie jesli stane obiema nogami na szynach tramwajowych, a rekoma
chwyce sie przewodu trakcji. Czy pojade jak tramwaj?


W Moskwie rozmawia Wania z Sierioza:
- Ty, ile teraz kosztuje jeden "Pershing"?
- Straszne pieniadze.
- To patrz, ile forsy do nas leci...

Opisy gg!



Zebys zawsze mial z kim, mial gdzie i mial za co!
dziekuje ci kochanie za te chwile na tapczanie
Chcesz mieć wytrysk dwu metrowy pij jogurcik owocowy!!!! ;-)
Wtedyś dobry, kiedy dajesz.
Partia Wyzwolonych Krasnali Ogrodowcyh przyjmie kazdego
Serce ma swoje racje, których rozum nie zna.
[= I Wanna Live Forever =]
KoMu W DrOgE...TeMu SzKLo F NoGe =P
oczy widza, uszy slysza, a serce i tak wie swoje... kocham cie
Na dziś to koniec.........a możę na zawsze........

Strefa gracza...!


Wiedza powszechna!


Afryka. Muzyka.


Afryka. Muzyka. Na kontynencie afryk. współistniało od starożytności i średniowiecza wiele odrębnych kultur muz.: egipskich, arabskich, etiopska, koptyjska i in. Afryka dzieli się, zwł. z punktu widzenia antropol.-etnogr., na obszar północno-wschodni, zdominowany przez kulturę chamicką, silnie zarabizowany, oraz resztę kontynentu, zamieszkaną gł. przez plemiona murzyńskie, autochtoniczne i autonomiczne kulturowo. Murzyńska muzyka Afryki wykazuje dużą różnorodność i różny stopień rozwoju; jest przeznaczona na ogół do zbiorowego wykonania, przejawia silny związek z życiem grupy społ., spełnia często funkcję magiczną (np. wywoływanie deszczu, uzdrawianie), połączona z tańcem prowadzi niekiedy do zbiorowej ekstazy; w przeciwieństwie do muz. kultur eur. i azjat. odznacza się brakiem notacji muz. i udokumentowanych systemów teoret.; charakteryzuje się natomiast bogatym instrumentarium, wykorzystującym szeroko naturalne materiały (tykwy, orzechy kokosowe, muszle, kamienie, kawałki drewna, ...

Hiszpania. Ustrój polityczny.


Hiszpania. Ustrój polityczny. Hiszpania jest dziedziczną monarchią parlamentarną. Obowiązuje konstytucja z 1978. Głową państwa jest król, symbol jedności i trwałości państwa oraz jego najwyższym reprezentantem. Osoba króla jest nietykalna, nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności. Jego akty urzędowe wymagają kontrasygnaty. Król powołuje premiera, członków rządu, jest naczelnym dowódcą sił zbrojnych, rozwiązuje parlament, sankcjonuje ustawy, korzysta z prawa łaski. Faktyczna pozycja obecnego króla w systemie politycznym wynika z jego wielkiego osobistego autorytetu, związanego z rolą, jaką odegrał w przechodzeniu do demokracji parlamentarnej w Hiszpanii.Władzę ustawodawczą sprawuje 2-izbowy parlament, Kortezy Generalne, złożony z Kongresu Deputowanych i Senatu, o kadencji 4-letniej. Wybory do 350-osobowy Kongres są powszechne, bezpośrednie, równe i proporcjonalne, z głosowaniem tajnym. Senat jest izbą reprezentacji terytorialnej; 208 senatorów pochodzi z wyborów powszechnych, więks...

Encyklopedia!


ARABSKI PÓŁWYSEP


Arabski półwysep, Jemen, miasto na pustyni największy półwysep położony w płd.-zach. części Azji, między M. Czerwonym, Zat. Adeńską, M. Arabskim, Zat. Omańską i Zat. Perską; połączony z Azją poprzez wyżyny Syrii i niziny Mezopotamii; pow. ok. 3 mln km2; na P.A. leżą: Arabia Saudyjska, Jemen, Oman, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Bahrajn i Kuwejt, częściowo Irak i Jordania; geologicznie część prekambryjskiej platformy Afryki, oddzielona od niej trzeciorzędowym zapadliskiem M. Czerwonego; na płn. skały prekambru przykryte są osadami paleozoiku, mezozoiku i kenozoiku, w których występują najbogatsze w świecie złoża ropy naft.; w przeważającej części P.A. to płaskowyż od zach. ograniczony krawędziowymi górami Dżabal al-Hidżaz (wys. do 3658 m) i górami Jemenu (3760 m), opadający ku wschodowi poprzez wyżyny (Dżawal Tuwajk) do nizin nad Zat. Perską; na płd.-wsch. młode góry Al-Dżabal al-Achdar (3035 m), stanowiące przedłużenie irańskiego pasma Zagros; ponad 90% pow. A.P. zajmują pusty...

ETRUSKA SZTUKA


Etruska sztuka, fragment malowidła ściennego z Grobowca Lwic, Tarkwinie, ok. 480 r. p.n.e. artystyczna twórczość Etrusków rozwijająca się na terenach środk. Italii VIII-I w. p.n.e.; wykazywała wiele cech indywidualnych pomimo wpływów sztuki greckiej; sztuka poszczególnych miast etruskich charakteryzowała się odmiennym tempem rozwoju i znacznymi różnicami w rodzaju i poziomie artystycznym; różnice te wypływały z odrębności kulturowej poszczególnych miast, rozmaitości obyczajów i obrządków, różnorodności lokalnych materiałów będących tworzywem artyst. W VII w. p.n.e., w tzw. okresie orientalizującym, oprócz greckich silne były też wpływy egipskie, fenickie i cypryjskie (grób Regolini-Galassi, groby z Vetulonii i Praeneste, na które składały się przedmioty ze złota, srebra, brązu, kości słoniowej, alabastru, bursztynu, terakoty, naczyń miejscowych i importowanych, w tym duże ilości złotej biżuterii o wyrafinowanej dekoracji granulowanej lub filigranowej). Z architektury tego okresu za...

Wielka literatura!



aczął wkoło siebie żegnać I ażeby tym pewniej straszne sny rozegnać, Odmawiał litaniją o czyscowych duszach. Znowu wzrok mu skleił się, zadzwoniło w uszach - Widzi tłum szlachty konnej, błyszczą karabele: Zajazd! zajazd Korelicz, i Rymsza na czele! I ogląda sam siebie, jak na koniu siwym, Z podniesionym nad głowę rapierem straszliwym Leci; rozpięta na wiatr szumi taratatka, Z lewego ucha spadła w tył konfederatka; Leci, jezdnych i pieszych po drodze obala Pan Tadeusz 245 Adam Mickiewicz I na koniec Soplicę w stodole podpala - Wtem ciężka marzeniami na pierś spadła głowa I tak usnął ostatni Klucznik Horeszkowa. Pan Tadeusz 246 Adam Mickiewicz KSIĘGA SZÓSTA ZAŚCIANEK Treść: Pierwsze ruchy wojenne zajazdu - Wyprawa Protazego - Robak z panem Sędzią radzą o rzeczy publicznej - Dalszy ciąg wyprawy Protazego, bezskutecznej - Ustęp o konopiach - Zaścianek szlachecki Dobrzyn - Opisanie domostwa i osoby Maćka Dobrzyńskiego. Nieznacznie z wilgotnego wykradał się mroku Św

.. * Czyż uciekałem, kiedyś mierzył do mnie z góry? Utkwiłem oczy we dwie twojej broni rury, Pan Tadeusz 439 Adam Mickiewicz Rozpacz jakaś! żal dziwny do ziemi mnie przybił! Czemuż, ach, mój Gerwazy, czemuś wtenczas chybił? Łaskę byś zrobił! Widać, za pokutę grzechu Trzeba było..." Tu znowu brakło mu oddechu. "Bóg widzi - rzecze Klucznik - szczerze trafić chciałem! Ileż ty krwi wylałeś twoim jednym strzałem, Ileż klęsk spadło na nas i na twą rodzinę, A wszystko to przez Waszą, Panie Jacku, winę! A wszakże gdy dziś jegry Hrabię na cel wzięli, Ostatniego z Horeszków, chociaż po kądzieli, Tyś go zasłonił, i gdy Moskal do mnie palił, Tyś mię rzucił o ziemię, tak nas dwóch ocalił. Jeśli prawda, że jesteś księdzem zakonnikiem, Jużci sukienka broni cię przed Scyzorykiem. Bądź zdrów, więcej na Waszym nie postanę progu, Z nami kwita - zostawmy resztę Panu Bogu". Pan Tadeusz 440 Adam Mickiewicz Jacek rękę wyciągnął - cofnął się Gerwazy: "Nie mogę - rzekł - bez mego szl

nosie! - wrzasnęłam, odwracając się ku niemu. - Uszami mi wychodzi! Daj mi wreszcie święty spokój! Odczep się! Mąż najwyraźniej w świecie przeraził się śmiertelnie. Możliwe, że uczyniłam jakiś niepokojący gest parasolką, bo cofnął się tak gwałtownie, że zleciał z ostatnich dwóch stopni na dole. Zamierzałam oddalić się równie gwałtownie, potknęłam się o stopień na górze, przytrzymałam drzwiczek i gwizdnęłam się w ucho rączką od parasolki. Furia zaćmiła mi umysł. - Możesz jej w ogóle nie odnosić! - wysyczałam dziko. - Sam będziesz za to odpowiadał! Ja nie będę! Mnie to wszystko nic nie obchodzi! J - Wcale nie wiem, czy to naprawdę takie pilne - mamrotał mąż na czworakach tonem głębokiego protestu. - Jakby było pilne, toby mówił... - To też mówił! Że pilne! - Do mnie nie mówił... - Ale do mnie mówił! - Jak do ciebie mówił, to ty odnoś... Poczułam, że za chwilę zwariuję. Pomyliło mi się, kim jestem, sama już nie wiedziałam, czy awanturuję się z nim jako ja, czy jako Basieńka. Opór
Maz chodzil po pokoju, szarpiac wlosy na glowie obiema rekami. - Na pokaz, na pokaz... - pomrukiwal. - Co? Na pokaz...? Czekaj, dlaczego na pokaz? - Coraz bardziej mi sie wydaje, ze to nie dla ciebie i dla mnie ta maskarada, tylko dla kogos innego. Na co on ci kladl nacisk? zeby jezdzic razem do Ziemianskiego i zebys sie wyglupial w samochodzie. Cos robil w lodzi? - Nic, zlozylem zamowienie na tafte. Moglem wyslac poczta, ale kazal mi jechac i poogladac... - No widzisz. A mnie kazali latac na spacery. I robic zakupy. Ktos musial nas widziec... - Zagladal ci kto w zeby na tych spacerach? - Nie wiem. Ale debil mi patrzyl na rece... A za kazdym razem, jak jechalismy do Ziemianskiego, ktos tam sie petal. Raz taksowka z pijakiem, raz facet na motorze... Maz zatrzymal sie przy stole, wypil resztke kawy, popatrzyl na mnie roztargnionym wzrokiem i znow zaczal chodzic. - Owszem, w tym cos jest - przyznal. - Na pokaz, mozliwe, zeby wszyscy mysleli, ze jestesmy w domu. Ale to nie to, to jeszcze nie to... Tys przedtem powiedziala cos waznego i tak mi jakos zaswitalo... Nie pamietasz, co powiedzialas? - Rozmaite rzeczy. Najbardziej mnie niepokoi to, ze ukryli wzajemne powiazania... - Czekaj, czekaj... wlasnie, ze stanowia jedna spolke... Nie, nie to. Ulokowali tu nas zamiast siebie... O, wlasnie! Wladowali tu nas zamiast siebie, podstepnie i pod falszywymi pozorami! Po jaka cholere? Ten dom ma wyleciec w powietrze, czy jak? Nagla jasnosc eksplodowala mi w umysle. Zrobilo mi sie zimno w srodku i cos mnie zaczelo dlawic. - Gdzie jest paczka dla kacyka? - spytalam gwaltownie. Maz zatrzymal sie jak wryty, spojrzal na mnie i znieruchomial z pazurami we wlosach. - Lezy w moim pokoju. Bo co...? - Oni przeciez wiedzieli, ze jej nigdzie nie zaniesiemy, prawda? Zostawimy w domu. A jezeli w tej paczce jest cos... Nie mowie zaraz bomba, ale cos szkodliwego... O rany boskie, czy ja wiem, wydziela cos, promieniuje... W powietrzu powialo przerazliwa zgroza. Maz wyraznie zbladl. - Rad...? - wyszeptal ochryple. Podnioslo mnie z fotela. - Nie wiem. Moze wybuchnie i zmiecie z powierzchni ziemi cala te chalupe albo co... Robi sie takie rzeczy, chlopi podpalaja cale wsie, odszkodowanie, tu jest polisa PZU, moze im chodzi o fikcyjna smierc... Maz odzyskal zdolnosc ruchu. Nie sluchajac dalej moich apokaliptycznych przypuszczen, runal na schody, omal nie wyrywajac drzwi z zawiasow. Rzucilam sie za nim. Wpadlismy do jego pokoju i zastyglismy oparci o biurko, patrzac na lezaca na nim paczke jak na straszliwego, jadowitego gada, chwilowo pograzonego w lekkiej drzemce. Po krotkiej chwili hipnotycznego transu, tknieci nagle ta sama mysla, rownoczesnie pochylilismy sie nad biurkiem, nasluchujac w napieciu. Nic nie bylo slychac, paczka lezala niejako w milczeniu, nie wydajac z siebie zadnych dzwiekow. - Bomba powinna cykac... - wyszeptalam niepewnie. - Ciezkie to jak cholera... - odmruknal maz. Czas jakis trwalismy w bezruchu, bez slowa, byc moze myslac, chociaz nie bylo to takie pewne. Sluszniej byloby mniemac, iz proces myslenia rowniez ulegl w nas zahamowaniu. - Co robimy? - spytalam wreszcie dramatycznym szeptem. - Trzeba sie zastanowic - odszepnal niespokojnie maz. - Chyba musimy to obejrzec... - Rozpakowac...? Kiwnal glowa, tepo wpatrzony w upiorny przedmiot, i dalej trwal w bezruchu. - Nic nie szkodzi, zaczekam. Z tyłu, od strony kuchni, padał blask lampy. Dopiero teraz, w tym półcieniu Ksienia poznała Gejżanowskiego. Z miejsca zakrzatnęła się. - A, to panycz! Proszę wejsć. Niech panycz zaczeka. Zaraz zaswiecę. Wszedł za nia do srodka, a Ksienia truchcikiem pobiegła do kuchni. Wróciła z lampa. - Tędy, o niech tędy panycz idzie, tu sobie w pokoju panycz zaczeka. Księdza proboszcza tylko patrzyć... W pierwszej chwili Seweryn nie dostrzegł Michasia. Dopiero, kiedy Ksienia wysunęła się na srodek i swiatło lampy ogarnęło cały pokój, zobaczył chłopca stojacego pod sciana przy oknie. Tymczasem Ksienia, postawiwszy lampę na stole, dyskretnie się wycofała. Seweryn poczuł się trochę nieswojo. Stał w płaszczu, z czapka w ręku, udawał, że rozglada się po pokoju, w rzeczywistosci jednak niczego nie widział, ciagle bowiem czuł na sobie uważny i nieufny wzrok chłopca. „Czegóż on mi się tak przyglada, ten smarkacz?” - pomyslał ze złoscia. Nagle zwrócił się w tamta stronę i udał zdziwienie. - O, widzę, że nie jestem sam! Michas stał ciagle pod sciana, nie spuszczajac oczu z Gejżanowskiego. Teraz dopiero Seweryn zorientował się, kim jest mały. Słyszał, że proboszcz ma wychowanka, ale sam tylko raz jeden widział Michasia. Było to jeszcze przed rokiem, którejs niedzieli. Chcac zatrzeć drobne, lecz nieprzyjemne starcie z ojcem, wybrał się wówczas przykładnie na sumę. Jeżeli kiedykolwiek bywał na nabożeństwie, zatrzymywał się zawsze przed kosciołem. Tym razem, ponieważ padał deszcz, wszedł do srodka. Nie miał zamiaru zapuszczać się głęboko, ale stojacy przy wejsciu chłopi zaczęli rozstępować się, musiał więc, nie chcac zwracać na siebie uwagi, dojsć do ołtarza. Jak każdy, kto nie uczestniczy w nabożeństwie, przypatrywał się rozmaitym twarzom. Między innymi, już pod koniec sumy, zwrócił jego uwagę chłopiec służacy do mszy. Zadziwił go wówczas przez chwilę niezwykła czystoscia i niewinnoscia spojrzenia. Czuło się, że ten kilkunastoletni dzieciak z głębokim i niefałszowanym przejęciem towarzyszy księdzu. Seweryn odsunał od stołu krzesło i usiadłszy, wygodnie się rozparł. - To ty jestes wychowankiem proboszcza, tak? Michas skinał głowa. - A kto ja jestem, to chyba wiesz? Co, nie wiesz? Żartujesz! Naprawdę nie wiesz? A to zabawny z ciebie chłopak! Cos podobnego! Przecież tutaj najmniejsze dziecko powie ci, kim jestem. Nigdy mnie nie widziałes? - Widziałem - odparł cicho. - No więc? - Ale nie znam pana. - Jak to, widziałes i nie znasz? Poczekaj, poczekaj... Rozesmiał się kamienica rynek mieszkaniowy developer deweloperzy kredyty mieszkaniowe

oferty pracy jelenia góra
oferty pracy w jeleniej górze, Jel…
www.jelenia.pl
Sluchawki Shure
Komputery i akcesoria Apple
www.iapple.pl
Rekonstrukcja wypadków

www.kryminalistyka.…
Azbest

www.termoexport.pl
Konferencje, Szkolenia
konferencje,szkolenia
www.konferencjeinfo…