|
|
Najlepsze oferty!
Humor!
Jest Srodek II wojny Swiatowej. Do zakonspirowanej lesnicz˘wki
zbliza sie grupka ludzi, wygladajacych na partyzant˘w. Pukaja
do drzwi:
- Puk puk!
- Kto tam?
- To my! Partyzanci!
- A ilu was jest?
- dreizehn!
Jaka zona moze dac ci szczescie?
Cudza!
Siedza dwie Goralki na plocie i plotkuja, plotkuja po czym jedna
mowi do drogiej :
- Oj Maryna cza mi Cie bedzie pozegnac, widze idzie Franek z
kwiatami
trza mu bedzie dupy dac !
- A co to u was flakona nie ma ?
Na egzamin z logiki studentka przyszla bardzo wydekoltowana i w mini
(podobno miala dziewczyna warunki). Myslala, ze pojdzie jej jak z platka.
Weszla do sali, profesor zadal jej kolejno trzy pytania, na ktore nie
znala oczywiscie odpowiedzi. Wdzieczyla sie za to strasznie, wiec w koncu
zdenerwowany profesor wpisal jej dwoje i wywalil za drzwi.
Na korytarzu kumple od razu pytaja jak poszlo. Ona na to:
- Ten alfons wpisal mi dwoje!!!
Profesor uslyszal to przez uchylone drzwi, wybiegl na korytarz i poprosil
ja o indeks. Przepisal ocene na trzy i powiedzial:
- Moze i ja jestem alfons, ale o swoje dziwki dbam.
-Nie zaslaniaj sie gazeta!-wola tesciowa do ziecia.-Nie udawaj, ze czytasz.
Dobrze wiem, ze mnie slyszysz, bo widze, ze ci sie kolana trzesa...
-Co zolnierz ma pod lozkiem?
-Sprzatac.
Male dziecko przychodzi do nieba. Sw. Piotr daje mu skrzydelka i mowi:
"Lec, bedziesz aniolkiem". Przychodzi nastepne. Sw. Piotr przyczepia mu skrzy-
delka i mowi: "Lec, bedziesz aniolkiem". Przychodzi maly Murzynek. Sw. Piotr
przyczepia mu czarne skrzydelka i mowi: "Lec, bedziesz nietoperzem".
- Jak trafiliscie do wiezienia?
- Jestem ofiara feralnej 13! - 12 przysieglych i prokuratora!
po_angielsku
Proponuje fajna zabawe dla znajacych nieco jezyk angielski. Polega ona
na wymyslaniu zwrotow "idiomatycznych", ale nie majacych dla Anglika sensu.
Zabawa wbrew nazwie nie jest przeznaczona dla idiotow, a wrecz przeciwnie :)
przyklad:
1. pol - wychowywac
ang - hide off
np. My parents hided off me very well.
2. pol - naskoczyc komus
ang - jump on
np. You can jump on me.
3. pol - pieprzyc
ang - throw some pepper
np. I want to throw some pepper with you.
Ciocia dala malemu Jasiowi prezent...
J. -dziekuje
C. -nie ma za co...
J. -ja wiem, ale mama kazala podziekowac...
Opisy gg!
MężczyźniWymyśliliPocałunek,AbyUkochanejKobiecieNareściZamknąćUsta..;)
Kto dba, ten i ma; a kto nie dba, ten nic nie ma.
ja ją za cyc a ona nic, ja ją za dupe, a ona jeszcze....
I Love You But You Don
szybciej sie zaczeło jak skonczyło...
Dziewczyna nie da ci tego co dadzą ci klocki lego
Przyjdzie czas kiedy moje serce zacznie znowu dla kogoś bić!!
nie obgryzaj paznokci, bo dogryziesz się do łokci
życie jest jak fiut, im dłużj je ciągniesz tym bardziej boli
Chowaj się!! Właśnie rozpoczął się sezon polowania na...kaczki :P
Strefa gracza...!
Wiedza powszechna!
Meksyk. Muzyka.
Meksyk. Muzyka. Obecna muzyka ludności autochtonicznej, Indian, ma wiele cech dawnej kultury muz. sprzed okresu kolonizacji eur., widocznych zwł. w różnych gatunkach muzyki obrzędowej, kultowej (pentatonika, charakterystyczne rytmy, parzyste metra; instrumenty: wysokie bębny szczelinowe, grzechotki, flety podłużne, fletnie Pana, rogi, trąby z muszli); są w niej także widoczne wpływy eur. muzyki rel. i świeckiej (hiszp. rytmy taneczne, gitary) oraz amer. muzyki jazzowej i rozrywkowej. Profesjonalna twórczość przez długi czas była domeną potomków kolonizatorów, którzy przeszczepiali na grunt meksyk. styl eur. muzyki profesjonalnej (gł. fr., niem. i wł.) i zakładali instytucje muz. (Konserwatorium Nar. 1877, Nar. Orkiestrę Symfoniczną 1928). Nawiązywanie do tradycyjnej muzyki Indian w twórczości M. de Sumayi (przeł. XVII i XVIII w.), J.M. Elizagi (pocz. XIX w.) oraz A. Ortegi i M. Moralesa (w XIX w.) doprowadziło do wykształcenia swoistego stylu nar. w muzyce meksyk. profesjonalnej, po...szkoła,
szkoła, termin, którego treść ulegała wielowiekowej ewolucji: w staroż. Grecji określano nim rozmowy myślicieli z uczniami na dowolne tematy, a także miejsce nauczania; w czasach cesarstwa w staroż. Rzymie termin ten (łac. schola) oznaczał już podstawową instytucję zajmującą się nauczaniem młodzieży. Współcześnie termin szkoła jest używany w wielu różnych znaczeniach, z których najpowszechniejsze to: 1) instytucja nauczająca, oświat.-wychowawcza; 2) budynek, w którym się mieści taka instytucja; 3) wykształcenie osiągnięte w takiej instytucji; 4) system instytucji oświat.-wychowawczych dających określone wykształcenie, szkolnictwo, ustrój szkolny w pewnym kraju; 5) kierunek w nauce, filozofii, literaturze itp., którego przedstawicieli łączą wspólne podstawowe poglądy i metody pracy twórczej (np. pol. szkoła mat., krak. szkoła hist., szkoła kantowska w filozofii); 6) w sztuce szkoła artystyczna. Pierwsze instytucje nauczające powstały w staroż. Grecji: państw. w Sparcie, prywatne w At...
Encyklopedia!
ROSJA Rosja: Syberyjska tajga
Rosja: Sankt Petersburg, Pałac Zimowy 1754-1762, fasada od srony Newy
Rosja: Moskwa, budownictwo z okresu realizmu socjalistycznego
państwo w Europie Wsch. i Azji; graniczy w Europie z Norwegią, Finlandią, Estonią, Łotwą, Białorusią, Ukrainą, oraz Litwą i Polską poprzez enklawę kaliningradzką; w Azji z Gruzją, Azerbejdżanem, Kazachstanem, Chinami, Mongolią, Koreą Płn.; oblane wodami M. Bałtyckiego, M. Arktycznego (M. Barentsa, M. Białe, M. Karskie, M. Łaptiewów, M. Wschodniosyberyjskie), O. Spokojnego (M. Beringa, M. Ochockie, M. Japońskie) i M. Czarnego z Azowskim; pow. 17 075 400 km2 (największe terytorialnie państwo świata), w tym liczne wyspy, m.in. Nowa Ziemia, Ziemia Franciszka Józefa, Ziemia Północna, W. Nowosyberyjskie, W. Wrangla - na M. Arktycznym, Sachalin i W. Kurylskie na O. Spokojnym; 143,8 mln mieszk. (2006); stolica Moskwa, 11,2 mln mieszk.; gł. miasta: Sankt Petersburg, Samara, Niżni Nowgorod, Nowosybirsk, Jekaterynburg, Omsk, Czelabińsk, K...NADRENIA PÓŁNOCNA-WESTFALIA Nadrenia Północna-Westfalia, zamek Brühl
kraj związkowy w zach. Niemczech, od zach. graniczy z Holandią i Belgią; pow. 34,1 tys. km2; 17,5 mln mieszk.(2000); najgęściej zaludniony region Niemiec (22% ludności kraju; ok. 500 osób/km2); stolica Düsseldorf, gł. miasta: Kolonia, Essen, Dortmund, Duisburg, Bochum, Bonn, Akwizgran, Wuppertal, Bielefeld, Oberhausen; w miastach zamieszkuje 90% ludności; ukształtowanie pow. nizinne; tylko na obrzeżach od strony płd. skraj Reńskich G. Łupkowych, na wsch. Las Teutoburski i Egge, na granicy z Belgią stoki Ardenów; klimat umiarkowany ciepły, pod wpływem Prądu Zatokowego; gł. rzeki: Ren (z dopływami Erft, Sieg, Ruhra, Lippe) oraz Ems i Wezera, połączone kanałami Ren-Herne, Lippe-Seitenkanal, Dortmund-Ems, śródlądowymi; lasy zajmują ok. 25% pow. kraju; centrum przemysłowe Niemiec, dostarcza blisko 1/4 produktu krajowego brutto; w środk. części Zagłębie Ruhry - aglomeracja licząca ok. 11 mln mieszk., rozwinięta w XIX w. ze względu na bogate złoża w...
Wielka literatura!
.
Przyzwyczaiła się...! To nie przyzwyczajenia, to zgoła narowy! Mam się wcielić w maniaczkę...?!
Już byłam zdecydowana, już przywykłam do myśli, że będę grać rolę obcej osoby, już się nastawiłam na tę ryzykowną przemianę i trzy tygodnie niebezpieczeństw, już mi się to zaczęło wydawać realne i możliwe. Desperacki plan nie miał wprawdzie sensu za grosz, ale nie po raz pierwszy w życiu zamierzałam uczestniczyć w czymś, co nie miało sensu. Teraz jednakże zakwitły we mnie wątpliwości i zawahałam się.
- Wie pan.. Ja nie wiem, czy to będzie dobrze - powiedziałam niepewnie. - Zaczynam się obawiać, że ten mąż zauważy różnicę. Ta pana Basieńka ma nieco odmienną osobowość...
Pan Palanowski zbladł.
- Jak to...? Przecież pani już wyraziła zgodę? Uważałem to za wiążące!
- Wiążące, wiążące... Zgodę, owszem, wyraziłam, ale nie mogę brać na siebie odpowiedzialności za rezultaty! Niechże się pan zastanowi, każde kiwnięcie palcem w tym obcym domu może mnie zdradzić!
Pan Palanowski zsiniał na twa
o nie są metody, stary!
- To co? Uważasz, że mam sobie na czole napisać?!
- Nie na czole, nie na czole, ale grać w otwarte karty! Iść i powiedzieć dziewczynie...
- A co on jej powie teraz? Co? Słuchaj, kochanie pewien Hieronim podstawił mi stołek, ponieważ kiedyś byłem głupi. Ale nie martw się, zmądrzeję! Tak ma to jej powiedzieć? Czy jak? - zirytował się Strzemiński.
- Edek! - zawołała Marysia.
- Co Edek? Co Edek? On jej się musi czymś wylegitymować, nie? Ona musi mieć podstawy, żeby mu wierzyć!
- Rany... idźcie już do domu! - wyjęczał znowu Wojtek. - Wszystko się robi coraz bardziej zagmatwane...
To była prawda. Właściwie musiałem zaczynać od początku, to, co zrobiłem w klasie przez pół roku, przestało mi się liczyć na plus. Po aferze z Hieronimem czułem się zdecydowanie wyobcowany, ustawiony na marginesie - zarówno przez wrogość Hieronima i większości kolegów, jak przez wyraźną serdeczność Foczyńskiego i tej niewielkiej grupy, która bardzo oficjalnie solidaryzowała się ze mną
i jako uczciwi ludzie mają prawo wymagać...
Po dość długim czasie mąż dał się przekonać, wysuwając jednakże pewne zastrzeżenia.
- Niby jak ty to sobie wyobrażasz? Panie władzo, jest afera, ale niech pan o tym nikomu nie mówi... Przecież każą to sobie dać na piśmie, zrobią śledztwo...
Pomachałam na niego uspokajająco łyżeczką od herbaty.
- Żadne takie. Wiem, do kogo pójdę. Do jednego takiego pułkownika, on mnie zna, trochę, nie bardzo, ale zna. To jest człowiek inteligentny, nie takie rzeczy w życiu widział i potrafi zrozumieć.
- Razem pójdziemy, czy ty sama?
- Sama. Prywatnie. Umówię się z nim przez telefon.
- Jako ty czy jako Maciejakowa?
- Zwariowałeś, oczywiście, że jako ja! W tym cała rzecz. Będziesz musiał mi pomóc, bo trzeba będzie gdzieś po drodze dokonać przemiany jej na mnie. Wychodzę z domu jako Basieńka, a do milicji wchodzę jako ja, we własnej osobie. Należy coś wykombinować.
Mąż przestał wreszcie protestować i nawet zapalił się do pomysłu. Prywatne porozumienie z
|
Metoda ta polega na porownywaniu badanych zjawisk z innymi wielkosciami oraz na ustaleniu roznic miedzy cechami porownywalnych zjawisk.
Przy zastosowaniu metody porownan ocenia sie zawsze co najmniej dwie kategorie liczb. Jedna z nich wyraza stan faktyczny, a druga stanowi podstawe porownan tj., podstawe odniesienia zwana rowniez baza. W rezultacie otrzymuje sie roznice dodatnie lub ujemne zachodzace miedzy porownywalnymi wielkosciami. Obliczone roznice zwane sa powszechnie odchyleniami.
Przedmiotem porownan moga byc liczby absolutne i wielkosci wzgledne. Nalezy pamietac, ze od liczby porownywanej odejmuje sie zawsze wielkosc stanowiaca podstawe porownan. Jest rzecza oczywista, ze porownywac mozna tylko wielkosci porownywalne.
W przypadku porownan bardzo prostych czynnikow uzyskane odchylenia moga miec wartosc praktyczna, ale tylko w scisle ograniczonym zakresie. Trzeba ponadto pamietac, ze wielkosc porownywalnych wielkosci jest funkcja dwoch lub wiekszej liczby czynnikow, np. dochod uzyskany ze sprzedazy stanowi funkcje liczby produktow i ich ceny, globalny koszt zuzytych materialow jest funkcja liczby wyrobow, normy zuzycia materialow i ceny jednostkowej materialow. Proste porownanie tego typu wielkosci doprowadza jedynie do okreslenia ogolnego odchylenia, w ktorym nie wykazuje sie wplywu poszczegolnych czynnikow na ustalone odchylenie. Proste porownania polegaja zatem tylko na obliczeniu roznic w porownywalnych zjawiskach, a uzyskane w ten sposob odchylenia nie moga stanowic podstawy do oceny zaistnialych przyczyn i tym samym nie maja one w tej formie odpowiedniej wartosci poznawczej. Wszelkie sposoby oceny opisowej, polegajacej na okreslaniu przypuszczalnego wplywu i rangi poszczegolnych czynnikow, nie pozwalaja na wlasciwa ocene nie tylko pierwotnych przyczyn wystepowania odchylen, ale nawet stopnia oddzialywania przyczyn wtornych. Odpędzał pokusę snu, podobnie jak smiertelnie znużony wędrowiec przełamuje sennosć w obliczu niebezpieczeństwa. Cóż z tego, że ciało omdlewa ze zmęczenia, głowa ciaży, a powieki same bezsilnie opadaja? Trzeba wiedzieć, kiedy można, kiedy wolno spać. Pozornie tak łatwo jest wymknać się nieprzyjacielowi. Zdawałoby się: można go zwiesć, zmylić slad. Pomiędzy wieczorem a najbliższym rankiem jakiż rozległy leży czas! Każdy krok u poczatku wyznacza inna drogę. Tysiac scieżek biegnie w głab nocy, niknacych, gdy swit zedrze ciemnosci. Ale na każdej wróg jest przy nas, cierpliwie, krok za krokiem dażac po naszym tropie. Spojrzeć mu prosto w oczy, nie zadrżeć, nie ugiać się przed jego zdobywcza siła, to jedno może ocalić. Ale jak wydrzeć z siebie zło, które w nas czai się zawsze wyczekujace, zawsze gotowe do skoku? Jak pochwycić wroga, który jest w naszej krwi i w naszych myslach?
Ksiadz Siecheń klęczał, skrzyżowane ramiona wsparłszy o niski stołek. Pochylił głowę. Miał wrażenie, jakby mu barki ogromny ciężar przygniótł.
Gdy zapada noc taka, jak dzisiaj, bez granic, wydaje się, że zło całego swiata scieka w serce czuwajacego. Dokoła, na bezmiernych obszarach, w niskich chatach wiejskich i dalej, w ludowych kamienicach uciszonych miast spia ludzie zmordowani dniem. Bezbronny tłum. Łatwa zdobycz. Któż spi snem sprawiedliwego? Dłonie, które jeszcze przed chwila chciwie sięgały po rozpustę i zysk, dygoca teraz niespokojnie, jak płomień przygnieciony popiołem. Nagie ciała dysza goraczkowo. Zwarte usta skryły kłamstwa i kuszace podszepty, powieki zamknęły popełnione i przyszłe zbrodnie. Gdzież sa mury mierzone trzcina złota?
Wiatr szarpnał otwartym oknem. Okiennica uderzyła o szybę. Chlusnał deszcz.
Ale proboszcz nie poruszył się. Jego oczy szeroko rozwarte zdawały się przebijać ciemnosć. Draża ja aż do przepastnego dna. Zwyciężaja przestrzeń. Czas stanał. I przez sekundę, która trwa wieki, wydaje się klęczacemu, że widzi wszystko, co dzieje się na swiecie aż po jego najodleglejsze krańce. Straszliwa chwila. To jest tak, jakby jakas zasłona spadła rozcięta nagle niewidzialna ręka, ukazujac grozna wizję.
Oto ziemia niezmiernie ogromna, a jednoczesnie tak drobna, iż można ja ramieniem opasać, leży nieruchoma, scięta cisza: bezkresna, ruda pustynia, obszary zjeżone czarnymi kamieniami, zastygłe wody, lasy skamieniałe, miasta puste jak szkielety, a nad tym nieskończonym cmentarzyskiem niebo niskie i miedziane. Niebo, którego ciężar przygniata serca spiacych. Ludzie! Widać ich ciała pokotem rzucone na zeschła ziemię, jedno przy drugim, nagie i sine, niby nieskończony szereg umarłych. I nagle, jakby na jeden wielki głos rozcinajacy milczenie od wschodu do zachodu i od północy na południe, budza się wszyscy. Ale nikt nie zrywa się i nie spieszy posłusznie ku wezwaniu. Żadne wołanie mu nie odpowiada. Żaden szept ani ruch nie targna niewzruszonym spokojem. Piersi leżacych uderzone niebem zamarły. To tylko ich oczy szeroko rozwarte oddychaja smiertelna trwoga. Przerażeniem nie pozostawiajacym miejsca dla nadziei.
- Jestem z wami! - szepce ksiadz Siecheń. Bo czyż nie pęta go niemoc ta sama, która wszystkim na ziemi każe w tej chwili konać, lecz nie pozwala umrzeć? Oto równosć, o której ludzie nie chca wiedzieć. Bogactwo staje się podobne łachmanom żebraka, władza kruszy się w porażonych dłoniach i jak próchno przesypuje przez palce. Ale gdy ranek przywróci ziemi jej kuszacy kształt, któż z żywych wyrzeknie się dobrowolnie złudnych przywilejów? Kiedyż wybije godzina sprawiedliwosci dla krzywdzonych i poniżanych? Tyle dokoła chciwosci, okrucieństw, tyle kłamstw i jadu nienawisci i pogardy, iż zdaje się, że nic nie zdoła zasklepić krwawiacych ran. Cóż może zmienić się? Tu choćby, na tym drobnym skrawku sedelnickiej ziemi. Dziedzic sedelnicki nie zrzeknie się bez przymusu swoich rozległych pól i lasów, jak drapieżne kleszcze opasujacych dokoła nędzne chłopskie zagrody. Grzegorz Litowka nie porzuci stręczycielstwa. Zabłakanej w dalekim miescie Oldze Kukiszów żaden głos nie podszepnie powrotu do rodziców. Młody Burak, kiedy wyjdzie z więzienia, znowu zacznie krasć. Kierownik poczty nie złagodzi serdeczniejszym słowem cierpień umierajacej żony. Fiodor Dubrowski, nienasycony swoja młodoscia, z lekkim sercem porzuci po miesiacu każda dziewczynę. Ileż ich jeszcze przyjdzie płaczacych na niego, jak przedtem przychodziły z żalami na Siemiona? A Siemion, któremu już tak niewiele chwil pozostało do życia... A Michas...
Proboszcz zaciska dłonie. Gęste krople potu zwilżaja mu skronie.
- Najlichszym z lichych jestem, Panie. Tamci nie znaja Cię, dlatego bładza. Ale mnie ukazałes się, jak wicher wstrzasnałes mna... Dałes wszystko. A cóż ja daję?
Jakże nędzny jest plon minionych lat! Cóż uczynił dla ludzi, których mu powierzono? Nigdy nie umiał znalezć drogi do człowieka. A za to jak często i w jak wielu okolicznosciach czuł się intruzem. Tak rzadko udawało mu się przełamać bolesny i upokarzajacy mur, który odgradzał go od ludzi wtedy własnie, gdy chciał im siebie ofiarować. A jesli, zdarzało się, odnajdywał porozumienie, czyż było ono czyms więcej niż przelotnym błyskiem ukazujacym zaledwie w mglistym oddaleniu, jak ogromne musi być szczęscie, gdy zbudzi się zbłakana duszę z letargu i oczyszczona postawi przed Panem.
Przeżył kilka takich olsnień
kredyty mieszkaniowe
domy
dom
developer
kredyty hipoteczne
|